Relacja z debaty na temat hospicjum i umierania

Nasza debata odbyła się na antenie radiowej 31 października 2005 r. od godziny 21.15 do 22.00. W przeddzień Święta Wszystkich Świętych, które zwykle sprzyja zadumie nad życiem i przemijaniem, tą drogą chcieliśmy trafić do większej grupy słuchaczy.

W debacie wzięli udział pracownicy i wolontariusze hospicjum ?Dom Opatrzności Bożej? w Białymstoku oraz przedstawiciele rodzin chorych. Byli to:

Punktem wyjścia był problem mówienia o śmierci w ogóle. Dlaczego tak niechętnie, tak rzadko podejmuje się ten temat publicznie? Dlaczego tak trudno jest nam mówić o sprawach, które prędzej czy później będą udziałem każdego? Dr Iwanowska wyjaśniała, że wymaga to wysiłku- znalezienia czasu, zatrzymania się, refleksji, zdjęcia masek, stanięcia w prawdzie. Każde życie kiedyś się kończy... Może warto pomyśleć o tym, jak wiele jest warte, jak ważne, jak prawdziwe i odpowiedzialne? I jak krótkie, zawsze za krótkie. A śmierć? Zawsze nie w porę i za wcześnie.

Jakie są etapy umierania? Przecież nikt z nas nie chce umrzeć, każdy chciałby żyć wiecznie. Odczuwamy śmierć jako zamach na naszą nieśmiertelność. Nasza psycholog przybliżyła problemy natury psychicznej, z jakimi boryka się nieuleczalnie chory pacjent. Zaprzeczenie, gniew, targowanie się...Czy każdy z nas dorasta do akceptacji swojej śmierci? Czy potrafilibyśmy wykorzystać twórczo czas, który nam pozostał wiedząc, że umrzemy?

Czy wierzącym jest łatwiej odchodzić? W hospicjum mamy podopiecznych różnych wyznań (oprócz katolików byli wyznawcy prawosławia, świadek Jehowy, baptysta). Nasz ksiądz kapelan w swoich zwierzeniach powiedział, że nigdy nie spotkał zagorzałego ateisty, który definitywnie by stwierdził, że Boga nie ma! W obliczu prawdy tak ostatecznej, jaką jest śmierć często wracamy do ?korzeni? i poszukując szczerej odpowiedzi na pytanie ?dlaczego muszę umrzeć?? dochodzimy do transcendencji.

Kolejne pytania: Co to jest hospicjum? Dlaczego jesteśmy z nim związani? Dlaczego chcemy pomagać? Czy pomagając innym pomagamy także sobie? Czy także coś w zamian otrzymujemy? Siostra Renata pięknie opowiadała o towarzyszeniu chorym, o tym, jak opowiadają jej swoje sny, swoje najgłębsze tajemnice, o których mówi się jedynie najbliższym. Jak uczestnicząc w tajemnicy cierpienia stajemy się bardziej ludźmi, bo dotykamy nie tylko słabości ciała ale i siły ducha człowieka.

Powołanie ludzi hospicjum to...po prostu być, trwać przy chorym. Dr Kopystecka pięknie mówiła o pracy lekarza. Lekarz jest w dyspozycji chorego do końca. Chociaż nie wszystkie objawy choroby można w sposób zadowalający kontrolować, lekarz jest przy pacjencie jako drugi, ofiarujący pomoc człowiek. Ta obecność jest szalenie ważna, bo to ona właśnie potwierdza naszą solidarność z drugim człowiekiem. Pozostanę z Tobą do końca, bez względu na wszystko...

Krystian jest pod opieką hospicjum od kilku lat. Choruje na rzadkie schorzenie uwarunkowane genetycznie. Przeszedł kilka operacji. Nie poddaje się! Założył pierwszą w Polsce stronę internetowa o swojej chorobie (www.vhl.pl). Chce, aby wiedza o niej była bardziej powszechna, bo wciąż niewiele osób, także z personelu medycznego za mało o niej wie. Ta strona internetowa jest swoistym oknem na świat i jednocześnie spełnionym w czasie choroby marzeniem. Krystian pozostaje pod opieką hospicjum domowego, ale od czasu do czasu przebywa także w hospicjum stacjonarnym. W czasie debaty, gdy mama była w studio przy Krystianie była siostra wraz z wolontariuszką z hospicjum.

Z jaką prawdą staramy się zdążyć podczas tej kampanii? Z prawdą, że śmierć będzie udziałem nas wszystkich? Że życie jest zbyt cenne, by je marnować, ze jest nam tu na ziemi dane tylko jedno, niepowtarzalne i tylko ?nasze?? Że wreszcie, pośród trosk, cierpienia, choroby i umierania potrzebujemy wsparcia innych, bo jesteśmy słabi i często samotni? A może z tymi wszystkimi ?prawdami? i wieloma innymi jeszcze pytaniami, na które odpowiedzi szukać trzeba każdego dnia w radości i smutku, przez śmiech i łzy, po prostu w tym wszystkim, czy obdarza nas życie.

dr Jolanta Iwanowska

Odsłony: 1846